Znajdź nas w Internecie!!

DWA ŁYKI KLASYKI- 15 lutego


Władysław Broniewski zmarł kilka dni temu.. 62 lata temu.


Poezja jest językiem duszy. Ale nie jest językiem uniwersalnym.

Idąc przez życie, uczymy się nowych słów, znaczeń. Zanurzamy w kulturze, która nas otacza.

Jednak chyba każdy ma... w każdym razie powinien mieć język ojczysty - Poetę, którego każdy wers przemawia wprost do duszy. Daje radość, ściska serce, przypomina o tym, co było gdzieś na samym początku. 

Stracone?

Szczęśliwi, którzy mogą wrócić do rodzinnego domu, miasta, niewinności po prostu otwierając tomik poezji.

Dla mnie tym Poetą jest Władysław Broniewski - być może ostatni taki polski Poeta - walczący o sprawę nie tylko piórem, ale też bronią. Nigdy nie uciekł na wygodną emigrację, by tam pokazywać moralną wyższość..

Odznaczany i więziony.

Kochający prawdziwie i tragicznie.

Prywatnie - płocczanin, pijak. 

Któremu płoccy pijacy do dziś stawiają koło pomnika puste butelki po wódce.

Wiersz poniżej to najpiękniejszy opis tego stanu ducha, jaki znam.


Władysław Broniewski - Miasto rodzinne


Nie uszedłem w życiu pół drogi

a już zewsząd czai się rozpacz...

O dalekim, minionym, drogim

powiedz, serce, albo się rozpłacz,


wskrześ na chwilę tych lat urodę,

kiedy na świat patrzyłem dzieckiem...

Stał nad Wisłą stary dom z ogrodem

na wysokim wzgórzu mazowieckim...


Wy nie wiecie, jak tam biją dzwony,

stare dzwony o cichy zmierzchu,

kiedy słońca język czerwony

liże fale, rude po wierzchu,


gdy już ciemnym brzegiem po równinie

niosą lasy sosnową zadumę,

a poważny ton nad wszystkim płynie

w czarnym jęku stada wron za Tumem...


Wydzwoń, serce, ostatnie podzwonne

tej starzyźnie, co w ziemię wrasta.

Ja poszedłem stamtąd na wojnę

i nie wrócę do tego miasta,


ale miło mi o tamtej ziemi

myśleć czasem, idąc przez życie,

żem nauczył się tam słów, któremi

umiem kochać i cierpieć, i bić się.


A jaki jest Twój "język ojczysty"?

Komentarze