Znajdź nas w Internecie!!

Recenzja na 4 ręce

       W Punkcie Wymiany Poezji, jak wiadomo, zajmujemy się poezją. Jednak teatr jest tą drugą, a czasem nawet pierwszą, miłością.


    Okazją, bądź pretekstem, żeby zacząć TU małą przygodę z teatrem niech będzie „100 minut dla urody” – obwoźne przedstawienie z wierszami Wisławy Szymborskiej, na które wybraliśmy się kilkanaście dni temu. Ach, pisząc to wracamy myślami do tego całkiem przyjemnego, jak na lutowe warunki atmosferyczne, wieczoru w Krakowie.


Musisz wiedzieć❗

- to jest spektakl muzyczny - wiersze są śpiewane, ale nie jest to musical,

- nie szukaj tu modnego ostatnio w teatrze drugiego dna i niuansów - wszystko mamy podane wprost,

- pod kątem muzycznym jest naprawdę sztos.


A teraz czas na nasze małe wynurzenia 🥳


Przedstawienie zaczyna się w staroświeckim salonie, prawie żywcem wyjętym z mieszkania Poetki. Jest butelka, kieliszki, bibeloty. Czekasz myśląc, że zaraz na scenę wejdą staroświecko ubrane Panie, które przy stuku kieliszków, gwarze ploteczek zaczną bawić się poezją Pani W.S. – wyciągając „lepieje”, bezpretensjonalnie nucąc, śpiewając wiersze. Może zagrają w legendarną loteryjkę?


I tak. I nie.


Wychodzą staroświecko ubrane Panie. Śpiewają wiersze (interpretacja „Nic dwa razy” jest jak powiew radości po tej znanej nam wszystkim z radia) i śmieją się czytając limeryki. Jednak brak w tym wszystkim chemii - tej radości ze spotkania w grupie przyjaciółek, hołdu złożonego radosnej, ironicznej duszy Poetki.


Jakbyśmy siedzieli na szkolnej akademii, gdzie zdolne dziewczyny ładnie śpiewają, ale ktoś zapomniał, że liczy się też aktorstwo. Naprawdę dobrze śpiewają 😉

___

A teraz ważne pytanie❗ Jakie przedstawiania, z tych granych obecnie, polecacie? Miasto nie jest ważne, jeśli sztuka nas zainteresuje, to chętnie wybierzemy się na kolejną teatralno-poetycką wycieczkę.

Komentarze